You are currently viewing Gdy sen nie przychodzi – co dzieje się w naszej głowie i jak temu zaradzić?

Gdy sen nie przychodzi – co dzieje się w naszej głowie i jak temu zaradzić?

🧠 Psychologiczne aspekty snu

W poprzednim wpisie zajęliśmy się warunkami, w których śpimy oraz podstawowymi nawykami związanymi z higieną snu. Dziś chcę zaprosić Cię do przyjrzenia się psychologicznym aspektom zasypiania, które być może, staną się ważnymi wskazówkami: co robić, a czego unikać, gdy nie możemy zasnąć.

Leżysz i sen nie nadchodzi… Co jako pierwsze przychodzi do głowy? Nie wiem, czy to tylko ja, ale… liczenie baranów. O liczeniu baranów też będzie w tym tekście. Bo w tym wpisie zajmiemy się przykładowymi myślami, które mogą nam utrudniać zasypianie – a czasem skutecznie je uniemożliwiać.

🛏️ Technika kontroli bodźców

Zacznijmy od techniki wywodzącej się z nurtu poznawczo-behawioralnego, polegającej na powiązaniu łóżka wyłącznie ze snem (właściwie od jednego z elementów tej techniki). Jej celem jest zapobieżenie sytuacji, w której leżymy w łóżku, przewracamy się z boku na bok, a towarzyszy nam tylko potok myśli.

Wieczorem kładziemy się do łóżka tylko wtedy, gdy czujemy senność. Czynności takie jak czytanie, praca czy oglądanie seriali najlepiej wykonywać w innym miejscu. Położenie się do łóżka powinno być jasnym i jednoznacznym sygnałem dla naszego ciała: „teraz śpimy”.

Jeśli nie możesz zasnąć lub po przebudzeniu nie możesz wrócić do snu, po około 20 minutach dobrym pomysłem jest wstanie i przeniesienie się do innego pomieszczenia, a powrót do łóżka dopiero wtedy, gdy ponownie poczujesz senność.

Kiedy sama po raz pierwszy usłyszałam te zalecenia, byłam zaskoczona. Ale istnieje wiele uzasadnień, dlaczego taka metoda może być skuteczna. Często bowiem za trudności z zasypianiem odpowiada próba „zasypiania na siłę” lub nieadaptacyjne, katastroficzne myśli. Przyjrzyjmy się więc tym myślom. Jeśli jakieś zidentyfikujesz u siebie – to właśnie od nich warto zacząć pracę.

🤯 Martwienie się

Moment, w którym kładziemy się do łóżka, często jest pierwszym momentem ciszy w ciągu całego dnia. I właśnie wtedy do głosu dochodzą wszystkie myśli, które wcześniej były zagłuszane, czyli obowiązki, rozmowy, niezałatwione sprawy, martwienie się o jutro. Umysł w końcu ma przestrzeń, by „mówić” (ja często mam wrażenie że „bzyczeć”), a my zamiast zasypiać, zaczynamy wieczorne „myślenie nocne”.

I tu pojawia się paradoks snu: im bardziej chcemy zasnąć, tym trudniej to się udaje. Sen to zjawisko, które nie znosi presji. To pierwszy przykład sytuacji, kiedy gonitwa myśli przeszkadza w zaśnięciu.

🌀 Ruminacje, katastrofizacje i przekonania, które nie pomagają

Kolejnym problemem są różnego rodzaju myśli, które w niczym nie wspierają zasypiania.

W poprzednim wpisie (https://ventusvisio.pl/2025/04/08/%f0%9f%92%a4-sen-codziennosc-ktora-zasluguje-na-uwage/) radziłam, by usunąć z sypialni zegar. To szczególnie ważne dla osób, które nie mogąc zasnąć, co chwilę zerkają na godzinę i myślą: „Już pierwsza… za sześć godzin pobudka. Już druga… za pięć godzin muszę wstać…”. Takie myśli zdecydowanie nie pomagają. Wręcz przeciwnie – nakręcają stres i napięcie i pobudzenie, które skutecznie wypędzają sen.

Często też dokładamy do problemów ze snem dodatkowy ładunek emocjonalny. Myśli w stylu:

  • „Jak dziś nie zasnę, to nie będę w stanie pracować, szef będzie niezadowolony = zwolni mnie.”
  • „Zwariuję, jeśli dalej będę się tak męczyć ze snem.”
  • „Jeśli dziś nie zasnę, jutro znowu się pokłócę z bliskimi = wszystko się rozsypie/ mąż żona się ze mną rozwiedzie.”

To właśnie przykład katastrofizacji, czyli tworzenia mentalnych scenariuszy, które podnoszą napięcie i utrudniają zaśnięcie jeszcze bardziej.

 

👁️ Monitorowanie – kiedy skupienie się na problemie go pogłębia

Monitorowanie to, generalnie, przydatny mechanizm, ale często u osób z bezsennością zamiast pomagać, wzmacnia problem. Osoby mające trudności z zasypianiem intensywnie monitorują swój organizm i otoczenie, szukając sygnałów zapowiadających kolejną trudną noc. Z czasem to monitorowanie staje się nawykowe.

Problem pojawia się wtedy, gdy monitorowanie zwiększa szansę na znalezienie „dowodów”, że dziś też nie uda się zasnąć. Proste sygnały, które osoba bez problemów z zasypianiem zignorowałaby, dla osoby „zapętlonej” stają się potwierdzeniem kolejnej nieprzespanej nocy.

Nie trzeba pisać, że jeśli mamy taki „dowód” jeszcze przed snem, to ta noc rzeczywiście często wygląda dokładnie tak, jak nieświadomie ją „zaplanowaliśmy”.

Co ciekawe, według badań monitorowanie ma miejsce także w ciągu dnia. Paraliżująca myśl o tym, że po nieprzespanej nocy będziemy funkcjonować fatalnie, sprawdza się na zasadzie samospełniającej się przepowiedni – bo selektywna uwaga skupia się na wyszukiwaniu oznak zmęczenia, senności, gorszego funkcjonowania poznawczego. A kto szuka, ten znajduje – i spirala lęku przed kolejną nocą się nakręca.

Badania wykazują też, że osoby z bezsennością przeszacowują długość zasypiania i niedoszacowują czasu snu. Inne badania pokazały, że nieprzespane noce nie wpływają aż tak drastycznie na funkcjonowanie kolejnego dnia, jak wydaje się osobom w stanie przerażenia tą bezsenną nocą.

🧭 Co można z tym zrobić?

🔄 Zatrzymywanie niekonstruktywnych myśli

To trudne. Bardzo. Ale możliwe.

Jedną z podstawowych technik jest mentalne powtarzanie słowa „stop” co kilka sekund, aby przerwać spiralę myślową. To prosta forma tzw. „przerywacza”, czyli czegoś co zatrzymuje niechciany ciąg myślowy.

Taką bardziej tradycyjną techniką, którą polecały nasze babcie, jest liczenie baranów. Według badań są skuteczniejsze techniki (mniej monotonne i bardziej angażujące umysł, co pozwala skutecznie odciągnąć uwagę od myśli utrudniających sens), ale jeśli takie liczenie owiec pomoże zatrzymać nakręcającą się spiralę niekonstruktywnych myśli, to czemu nie?

Te skuteczniejsze techniki to między innymi związane z uruchomieniem wyobraźni np. wyobrażanie sobie przed zaśnięciem sześciu wybranych wcześniej przedmiotów z próbą jak najdokładniejszego opisania ich koloru, wyglądu, położenia, otoczenia. Przy każdym z przedmiotów warto zatrzymać się na około 2 minuty. Są również inne techniki wyobrażeniowe, znacznie bardziej zaawansowane, można poszukać i dopasować coś dobrego dla siebie. Grunt, żeby zatrzymać myśli, które nie pomagają w zaśnięciu.

Chodzi o to, by zająć umysł czymś neutralnym i angażującym, co odciąga uwagę od myśli wywołujących napięcie.

 

🔍 Przeformułowanie przekonań – głębszy poziom pracy

Przeformułowanie przekonań to praca na głębszym poziomie. Przede wszystkim trzeba zidentyfikować przekonania, które utrudniają zasypianie, a które nie są racjonalne ani zdrowe. Samo ich rozpoznanie może być trudne, bo często takie przekonania wrastają w nas jak powietrze, którym oddychamy. Ciężko dostrzec, że są szkodliwe.

Pomaga spisanie ich na kartce i próba spojrzenia na nie z dystansu: „A gdyby to przekonanie dotyczyło Kowalskiego albo Kowalskiej – uznał(a)bym, że jest pomocne?”
Pomaga też rozmowa z kimś bliskim – szczególnie z osobą, która nie ma problemów z zasypianiem. A czasem potrzebna jest pomoc terapeuty, który pomoże zidentyfikować i przeformułować takie przekonania.

🌬️ Techniki relaksacyjne – ciało, które może się rozluźnić

Równolegle z pracą nad myślami warto też odprężać ciało, dlatego świetnym uzupełnieniem wszystkich powyższych działań są techniki relaksacyjne, które zmniejszają napięcie. Kiedyś prowadziłam zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku i przećwiczyłam ze słuchaczami kilka takich antystresowych technik. Zaskoczyły mnie ich relacje, wiele osób stosowało je nie na stres, ale właśnie na zasypianie.

Istnieją różne warianty: od techniki opracowanej dla amerykańskich komandosów, poprzez progresywną relaksację mięśni, aż po biofeedback. Cel jest wspólny: oddech i rozluźnienie, czyli obniżenie napięcia i nadmiernego pobudzenia.

 

🎯 Sen to nie projekt, to troska

Czasem próbujemy „naprawić sen” tak, jakby był kolejnym punktem na liście zadań. Ale sen nie lubi być celem. On pojawia się jako skutek – spokoju, bezpieczeństwa, czułości wobec samego siebie.

Według badań, wśród czynników odgrywających największą rolę w problemie bezsenności znajdują się: stres, problemy zdrowotne, trudności rodzinne, kwestie zawodowe lub edukacyjne, a także choroby somatyczne i zaburzenia psychiczne.

Rozwiązanie problemu braku snu to, paradoksalnie, przyjrzenie się temu, jak wygląda cały dzień poprzedzający sen. Nie chodzi o to, by całkowicie wyeliminować stres z życia,  bo to, niestety, nie jest możliwe. Chodzi raczej o to, by umieć się sobą zaopiekować, w tym, co się w ciągu dnia wydarzyło.

By dobrze rozpoznać swoje potrzeby (i sposób ich zaspokajania)  nie tylko wieczorem, ale przez cały dzień. Chodzi o to, by być dla siebie łagodnym, nawet wtedy, gdy coś nie wychodzi. Nawet, jeśli tym „czymś” jest zasypianie.

Jeśli dziś się nie udało zasnąć, to też jest w porządku. Jutro również przyjdzie noc.
Powtarzaj jak mantrę: „Jeśli nie tej nocy, to nocy kolejnej. Mogę spać źle dziś, ale jutro moje szanse na dobry, głęboki sen będą większe.”

Jedną z technik, których skuteczność potwierdzają badania, jest tzw. interwencja paradoksalna, czyli położenie się do łóżka i świadome staranie się nie zasnąć. Paradoksalnie, właśnie to zmniejsza lęk i napięcie, co często przyspiesza moment zaśnięcia.

🛠️ Kiedy działać samemu, a kiedy poprosić o pomoc?

Warto najpierw wprowadzić zmiany samodzielnie i obserwować efekty. Jeśli jednak to nie działa, albo coś utrudnia wdrażanie zmian – sięgnij po fachową pomoc. Psycholog, psychoterapeuta, psychiatra – to osoby, które pomogą zrozumieć źródła problemów i wspólnie znaleźć dobre rozwiązania.

 

Mamy nadzieję, że ten wpis przyniesie Ci nowe spojrzenie i pomysły, które warto przetestować. Trzymamy kciuki za spokojne noce. A w kolejnym wpisie – przyjrzymy się temu, co mówią nam nasze sny. Zapraszamy! 🌙