Co to właściwie jest FOMO?
FOMO, czyli Fear of Missing Out, to zjawisko psychologiczne opisujące utrwalony lęk, że coś nas omija (ważne informacje, wydarzenia, doświadczenia społeczne). To nie tylko chwilowe ukłucie zazdrości, ale raczej stan przewlekłego napięcia wynikający z przekonania, że inni żyją pełniej, ciekawiej, intensywniej niż my.
Początkowo FOMO opisywano jako wszechogarniający lęk, że inni właśnie przeżywają coś bardzo satysfakcjonującego, a my w tym nie uczestniczymy. Trochę jak z imprezą, o której wszyscy wiedzieli, tylko nie my. W skrócie: coś się dzieje beze mnie.
Z czasem FOMO zaczęło wykraczać poza imprezy i rozrywki. Dziś obejmuje także potrzebę bycia w stałej łączności z innymi i ciągłego śledzenia, co się u nich dzieje. To nie jest zwykła ciekawość, to wewnętrzny przymus, podszyty lękiem i poczuciem straty.
Media społecznościowe szybko stały się katalizatorem tego zjawiska. Dziennikarze i badacze zauważyli, że social media pozwalają na ciągłe porównywanie się z innymi, pokazują wyidealizowane fragmenty życia, ale także wręcz podsycają presję bycia na bieżąco i „bywania wszędzie”.
FOMO po polsku
Z badań polskich naukowców (Jupowicz-Ginalska i wsp., 2018) wynika, że:
- 16% internautów w Polsce doświadcza wysokiego FOMO,
- najczęściej dotyczy to osób w wieku 15–34 lat,
- płeć nie ma znaczenia, ale miejsce zamieszkania już tak, najbardziej narażeni są mieszkańcy dużych miast.
Osoby z wysokim FOMO:
- intensywnie i długo korzystają z social mediów,
- częściej obserwują innych niż sami publikują,
- sięgają po telefon w niemal każdej sytuacji: przed snem, w kinie, na spotkaniach, a nawet prowadząc samochód,
- w przypadku odłączenia od telefonu odczuwają napięcie, dyskomfort, a czasem nawet objawy somatyczne (np. zawroty głowy, nudności, uczucie niepokoju).
Lato a FOMO – mieszanka wybuchowa
Wiemy z badań, że FOMO nasila się latem. Dlaczego?
Bo to wtedy social media eksplodują zdjęciami z wyjazdów, plaż, koncertów, festiwali, zachodów słońca i porannej kawy z widokiem na fiordy. To czas, kiedy scrollując feedy, dostajemy skondensowaną dawkę czyjegoś najlepszego życia.
Dla osób podatnych na FOMO to źródło frustracji, jednocześnie paliwo dla mechanizmu porównań społecznych, a przede wszystkim powód do częstszego logowania się i… umniejszania własnym doświadczeniom.
Bo skoro oni mają więcej, lepiej, ciekawiej, to czy ja robię coś nie tak?
Social media działają jak okno wystawowe: pokazują to, co wygląda najlepiej, a pomijają to, co zwyczajne, nudę, zmęczenie, kłótnie o klimatyzację, czy niesmaczne dania w restauracji. Z psychologicznego punktu widzenia porównujemy wtedy swoje kulisy do cudzej sceny. A w takim porównaniu prawie zawsze wypadamy gorzej.
Dodatkowo latem pojawia się kulturowa presja, że „to ma być najlepszy czas w roku”. Gdy nasz lipiec wygląda zwyczajnie, praca, obowiązki, trochę zmęczenia, łatwo uznać, że coś z nami nie tak. A to nieprawda.
Zamiast FOMO – JOMO
Zaprośmy do życia JOMO, Joy of Missing Out, czyli radość z tego, że nie musimy robić wszystkiego i być wszędzie. Zamiast obsesyjnie śledzić, co robią inni, wybierzmy tu i teraz. Zamiast zazdrościć, uczmy się doceniać.
Może Twój lipiec nie wygląda jak z Instagrama, ale może pachnie świeżym chlebem z lokalnej piekarni. Może nie jest idealny, ale jest Twój. Zamiast scrollować, zrób w ten weekend (w tym tygodniu) coś dla siebie. Nawet jeśli to „tylko” drzemka. Zwłaszcza jeśli to drzemka. 😊