You are currently viewing Zauważ, czyli o miłosiernym Samarytaninie i psychologii pomagania

Zauważ, czyli o miłosiernym Samarytaninie i psychologii pomagania

Dziś kontynuujemy cykl o psychologicznych aspektach pomagania i jednocześnie przybliżymy kolejny ciekawy eksperyment psychologiczny.

W 1973 roku John Darley i Daniel Batson opublikowali wyniki badania, które w literaturze psychologicznej często pojawia się pod nazwą „eksperyment o miłosiernym Samarytaninie”. Przypowieść ta jest dobrze znana, ale dla porządku przypomnijmy: pewien człowiek, podróżując z Jerozolimy do Jerycha, został napadnięty przez zbójców. Okradziony i pobity, leżał na wpół żywy. Minął go kapłan, minął Lewita, ale żaden nie udzielił mu pomocy. Dopiero Samarytanin zatrzymał się, zaopiekował i uratował potrzebującego.

Zainspirowani tą historią psychologowie postawili sobie pytanie: w jakich warunkach ludzie są bardziej skłonni pomagać innym?

Eksperyment

Do badania zaproszono studentów seminarium. Nie ujawniono im prawdziwego celu, po prostu usłyszeli, że chodzi o edukację religijną.

Pierwsze spotkanie miało charakter grupowy: uczestnicy wypełniali liczne kwestionariusze psychologiczne. Właściwe badanie odbywało się podczas drugiego spotkania, na które każdy student przychodził indywidualnie. Otrzymywał instrukcję, by udać się do innego budynku, gdzie miał wygłosić krótką prelekcję, albo na temat kariery zawodowej, albo właśnie o przypowieści o miłosiernym Samarytaninie.

Na drodze do kolejnego budynku uczestnik napotykał „ofiarę”: człowieka siedzącego w nietypowym miejscu, z pochyloną głową i zamkniętymi oczami. Kiedy badany przechodził obok, ofiara kasłała dwa razy i jęczała, dając sygnał cierpienia.

Badacze wprowadzili też dodatkowy czynnik, w postaci pośpiechu. Część studentów dowiadywała się, że mają jeszcze czas i mogą spokojnie przejść, inni że już się spóźniają, a słuchacze czekają.

Zachowania badanych oceniano według prostej skali:

  • całkowite zignorowanie ofiary,
  • zauważenie, ale brak propozycji pomocy,
  • zauważenie i pośrednia reakcja (np. poinformowanie kogoś innego),
  • zatrzymanie się i zapytanie, czy potrzebna jest pomoc,
  • zatrzymanie się i naleganie na udzielenie pomocy.

Okazało się, że stopień pośpiechu miał ogromne znaczenie:

  • w warunkach niewielkiego pośpiechu jakąkolwiek pomoc zaoferowało 63% badanych,
  • przy średnim pośpiechu już tylko 43%,
  • a przy dużym pośpiechu zaledwie 10%.

Co ciekawe, temat przygotowywanej prelekcji nie miał znaczenia, nawet opowiadanie historii o miłosiernym Samarytaninie nie zwiększało szans na pomoc.

Upraszczając: osoba spiesząca się prawdopodobnie minie potrzebującego i pobiegnie dalej, nawet jeśli jej zadaniem jest właśnie opowiedzenie o konieczności zatrzymywania się i pomagania ludziom.

Choć badanie przeprowadzono ponad 50 lat temu, jego przesłanie wydaje się dziś jeszcze bardziej aktualne. Nasze tempo życia stale rośnie. Studenci w eksperymencie nie unikali pomocy z powodu złej woli, byli po prostu tak pochłonięci swoimi obowiązkami i obawą, że zawiodą (my dziś pewnie byśmy powiedzieli „że nie dowiozą tematu do końca”), że nie potrafili realnie dostrzec potrzebującego.

Trudno jest cokolwiek naprawdę zauważyć, kiedy umysł stale pędzi, kalkuluje i planuje. Aby dostrzec innych, trzeba się zatrzymać (tak na marginesie to samo trzeba zrobić, żeby dostrzec samego siebie). Psychologowie coraz częściej podkreślają, że podobny mechanizm działa też w codziennych rozmowach, słyszymy, ale nie słuchamy.

A gdybyśmy się nawzajem uważniej słuchali i zauważali, wszystkim byłoby łatwiej.

Tym wpisem powoli otwieramy nowy projekt, którego celem będzie rozwijanie kompetencji skutecznego pomagania, tak aby w efekcie cały zespół mógł działać efektywniej. Zapraszamy do zaglądania na bloga, już wkrótce więcej szczegółów.

#ObecniAleNieobecni #PomocPsychologicznaDlaMenedżera #Zauważ