You are currently viewing Zakrzywiona percepcja rzeczywistości i jej skutki, czyli jak zacząć żyć w prawdziwym świecie

Zakrzywiona percepcja rzeczywistości i jej skutki, czyli jak zacząć żyć w prawdziwym świecie

Dziś może trochę nietypowy tytuł, ale wszystko zaraz stanie się jasne.
Chciałabym przywołać postać Carla Rogersa, psychologa, który w latach 60. XX wieku stał się jednym z symboli nurtu humanistycznego w psychoterapii. Rogers wierzył, że każdy człowiek ma w sobie naturalny potencjał do rozwoju, jeśli tylko nie stoi mu na drodze lęk przed oceną i presja, by być „jak powinno się”.

Zanim jednak zaczniemy „rozwijać skrzydła”, warto przyjrzeć się temu, co często nas w tym blokuje, czyli naszym warunkom wartości.

Co to są warunki wartości?

To nic innego jak wewnętrzne zasady, według których oceniamy, czy jesteśmy „w porządku”.
Nie powstały same z siebie, zwykle wynosimy je z dzieciństwa (ale niekoniecznie).

Jeśli dziecko jest akceptowane bezwarunkowo, czuje, że jest ważne i kochane po prostu dlatego, że jest, wtedy w dorosłym życiu ma większą szansę, by akceptować siebie tak samo.
Ale jeśli dziecko doświadcza miłości tylko „pod pewnymi warunkami”, np. wtedy, gdy ma dobre oceny, gdy jest grzeczne, gdy nie sprawia kłopotów, uczy się, że musi spełniać określone wymagania, by zasługiwać na akceptację.

Wyobraźmy sobie malucha, który z dumą wraca do domu z czwórką, a rodzic pyta:

„A ile osób miało piątkę?”
Albo słyszy:
„No dobrze, ale mogłeś się bardziej postarać, czemu nie szóstka?”

Takie komunikaty, powtarzane regularnie, uczą dziecko, że jego wartość zależy od wyników, osiągnięć, bycia lepszym od innych. I choć brzmi to niewinnie, w dorosłości potrafi mieć duże konsekwencje.

Jak to działa w praktyce?

Warunki wartości sprawiają, że reagujemy nadmiernie emocjonalnie na sytuacje, które dotykają tych „wrażliwych miejsc”.
Kiedy ktoś na przykład zwraca nam uwagę na błąd, możemy zareagować nieproporcjonalnie, złością, wstydem, obroną. Dla innych to drobiazg, a dla nas cios w samoocenę.
Bo gdzieś głęboko działa przekonanie: „Jeśli popełniam błędy, to znaczy, że nie jestem wystarczająco dobry.”

Zakrzywiona percepcja rzeczywistości

Kiedy nasze warunki wartości są silne, włącza się mechanizm obronny. Zamiast przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest, zaczynamy ją zniekształcać, żeby chronić swoje poczucie własnej wartości.

Jeśli na przykład bardzo boimy się błędów, możemy tłumaczyć sobie, że to nie my zawiniliśmy, tylko ktoś inny. Czasem tak bardzo bronimy swojego obrazu siebie, że zaczynamy żyć w lekko „zakrzywionej” wersji rzeczywistości.

To dlatego w konfliktach często zdarza się, że dwie osoby opowiadają zupełnie różne wersje tej samej sytuacji i obie szczerze wierzą, że mają rację. Psychoterapeuci zauważają czasem, że są przekonani, że gdyby podłączyć je do wariografu (wykrywacz kłamstw), wynik byłby pozytywny dla obu (w sensie obie mówiłyby prawdę, swoją prawdę).

Jak wrócić do prawdziwego świata?

Pierwszym krokiem jest rozpoznanie swoich warunków wartości, tych wewnętrznych „muszę”, które sprawiają, że trudno nam czuć się w porządku tak po prostu.
Drugim, stopniowe budowanie przekonania, że nasza wartość nie zależy od tego, co robimy, ale od tego, kim jesteśmy.

Każdy z nas jest „ok”, nawet jeśli coś się nie udało, nawet jeśli nie wszystkim się podobamy. Nie trzeba niczego udowadniać, by zasłużyć na dobre myślenie o sobie.

Zauważenie momentów, gdy reagujemy zbyt mocno, może być początkiem dużej zmiany. To sygnał, że coś w nas domaga się uwagi i troski.
A kiedy zaczynamy patrzeć na siebie i świat bez zniekształceń, robimy coś więcej niż tylko „żyjemy w prawdziwym świecie”, wracamy do siebie samych.