(trochę o patentach na szczęście w krajach skandynawskich, gdzie jeszcze ciemniej i zimniej)
Nie wiemy jak u Ciebie, ale u nas ten tydzień dał poczucie, że jesień na całego pomalowała liście na piękne kolory, a coraz szybszy koniec dnia, chłód i mgła dały się we znaki w codziennym biegu.
Czy wiecie, że co roku publikowany jest Światowy Raport Szczęścia? Od lat na podium królują Finlandia, Dania, Islandia, Szwecja i Holandia. A Polska zajmuje całkiem niezłe 26. miejsce (choć wyprzedzają nas sąsiedzi, Czesi i Litwini).
I tu pojawia się refleksja: najszczęśliwsze kraje świata… tam, gdzie bywa jeszcze ciemniej i zimniej niż u nas? Zainspirowane tą myślą postanowiłyśmy zrobić dla Was szybki przegląd „narodowych patentów na szczęście”.
Dania – hygge.
To modne słowo kojarzy się u nas z ciepłymi skarpetami, zimową herbatą, świecą i kocykiem. I słusznie, choć nie do końca. Przeciętny Duńczyk spala rocznie około 6 kg świec (nie wliczając zapachowych, najwięcej na świecie), ale statystycznie należy też do ok. 3,5 organizacji społecznych, stowarzyszeń i klubów. Hygge to więc nie tylko klimat, lecz przede wszystkim ciepło relacji: swobodna zabawa bez ocen, odpuszczanie sobie, autentyczność i troska o siebie wtedy, szczególnie wtedy gdy życie jest trudne.
Islandia – wspólnota i zaufanie.
Islandczycy żyją w kraju o bardzo wysokim poziomie zaufania społecznego. Więzi rodzinne i przyjacielskie mają ogromne znaczenie, to one niosą przez długie, ciemne miesiące. Ich „patent” brzmi: opieraj się na ludziach, tak jak oni mogą oprzeć się na Tobie.
Szwecja – lagom, czyli „w sam raz”.
Lagom to złoty środek: ani za mało, ani za dużo. Prawdziwa satysfakcja nie wynika z gromadzenia dóbr, tylko z poczucia wystarczalności połączonego z odpowiedzialnością za wspólnotę. To trochę jak u dawnych wikingów: na biesiadzie podawano miód pitny, każdy brał łyk tak, by napić się samemu, ale zostawić też dla innych.
Finlandia – kalsarikännit (zwane żartobliwie „gaciopiciem”).
Brzmi ekstrawagancko, ale intencja jest czuła: wieczorna lampka wina w najwygodniejszym możliwym stroju (nasz odpowiednik to może gorąca herbata w ulubionym, choć mało reprezentacyjnym dresie) jest sygnałem dla ciała i ducha: odpuszczamy. Dziś nigdzie nie idziesz, nic nie musisz. Jest czas na reset i uspokojenie poszarpanego całym tygodniem układu nerwowego.
A Twój patent na jesienny dobrostan?
Może więc to nie pogoda robi różnicę, tylko na co dajemy przyzwolenie: na bliskość, na „w sam raz”, na oddech, na bycie dla siebie łagodnym. Kiedy kolejny liść opadnie, zapal świecę, ale zadzwoń też do kogoś bliskiego. Zaparz herbatę, ale przypomnij sobie, że nie wszystko musi być „na 110%”. Zwiń się w koc… i pozwól sobie niczego dziś nie nadrabiać.
Jeśli szczęście ma swoje patenty, to są one zaskakująco proste: trochę światła, trochę ludzi, trochę odpuszczania. Reszta to już tylko codzienna praktyka. A jaka będzie Twoja na ten tydzień?