You are currently viewing Mikołajki – o tradycji, psychologii i wewnętrznym dziecku

Mikołajki – o tradycji, psychologii i wewnętrznym dziecku

Tradycja mikołajek 6 grudnia wyrasta z katolickiego wspomnienia św. Mikołaja z Miry oraz z szerzej opisywanych w etnologii zimowych rytuałów obdarowywania związanych z dziećmi i rodziną.

Skąd się biorą mikołajki (w ujęciu historyczno-naukowym)?

Historycznie punktem wyjścia jest postać biskupa Mikołaja z Miry (IV w.), znanego z anonimowego wspierania potrzebujących. To właśnie jego wspomnienie liturgiczne, obchodzone 6 grudnia, stało się datą dorocznego święta. W hagiograficznych przekazach pojawia się motyw dyskretnego zostawiania darów, np. pieniędzy wrzucanych przez okno do domu biednego ojca, co później interpretowano jako pierwowzór zwyczaju wkładania prezentów do butów czy skarpet.

Antropolodzy opisują współczesną figurę Mikołaja (oraz spokrewnione postaci: Sinterklaas, Father Christmas, Mikulás) jako fenomen łączący globalny mit z lokalnymi rytuałami. W krajach Europy, także w Polsce, dzieci wieczorem 5 grudnia przygotowują buty, skarpety lub poduszki, a rankiem 6 grudnia znajdują w nich prezenty: słodycze, owoce czy zabawki.

W opisach etnograficznych Mikołaj oraz jego „pomocnicy” (anioł, diabeł/Knecht Ruprecht, Krampus) pełnią funkcję figur wychowawczych: nagradzają dobre zachowanie i upominają złe. Symbolem kary jest rózga lub kawałek węgla.

W Polsce 6 grudnia bywa po prostu „mikołajkami”, świeckim, rodzinnym rytuałem otwierającym sezon świąteczny. Drobne upominki pojawiają się pod poduszką, w wypastowanych butach przy łóżku czy w szkolnych i pracowniczych losowaniach „mikołajkowych”.

To wszystko wpisuje się w to, co badacze rytuałów określają jako kalendarzowe rytuały rodzinne, powtarzalne działania w określonym dniu roku, wzmacniające tożsamość i poczucie przynależności do grupy.

Jak długo wierzymy w Świętego Mikołaja – co mówi psychologia rozwojowa?

Istnieje kilka klasycznych badań, które traktują Mikołaja jako modelowy przykład dziecięcej fantazji i myślenia magicznego. Psycholodzy badali, kiedy dzieci przestają wierzyć w Świętego Mikołaja, Zajączka wielkanocnego czy Wróżkę Zębuszkę. Wyniki pokazują stopniowy spadek wiary około 7–8 roku życia, powiązany z rozwojem rozumienia przyczynowości i myślenia bardziej realistycznego.

Późniejsze badania pokazały, że kombinacja zapewnień dorosłych („Mikołaj istnieje”) oraz pozornych dowodów empirycznych (znikające ciasteczka, ślady butów, prezenty „znikąd”) skutecznie podtrzymuje wiarę mimo rosnących wątpliwości poznawczych.

Z kategorii najbardziej uroczych, jeden z kolegów mojego starszego syna odkrył kiedyś swoją mamę w piwnicy podczas pakowania prezentów. Oczywiście podzielił się odkryciem z kolegami (wszyscy około siedmiu lat) i wspólnie doszli do wniosku, że… mama kolegi musi być pomocnikiem Mikołaja, zatrudnionym, bo elfów tym razem zabrakło.

Tak czy inaczej, w pewnym momencie następuje konfrontacja z mitem. Badania pokazują, że dzieci najczęściej reagują krótkotrwałym rozczarowaniem, ale bez poczucia zdrady wobec rodziców. U wielu pojawia się wręcz duma z „dorosłości” oraz wejście w rolę współtwórcy magii dla młodszego rodzeństwa. Dzieci zaczynają uczestniczyć w tej pięknej, świątecznej grze z zupełnie innej perspektywy.

Co z dorosłymi – dlaczego rytuały są dla nas ważne?

Żeby nie było, że to wszystko tylko o dzieciach, psychologia ma również coś ważnego dla dorosłych w tym okresie.

Badania prowadzone w różnych krajach pokazują, że uczestnictwo w bożonarodzeniowych rytuałach koreluje z:

  • większą satysfakcją z życia,
  • silniejszym pozytywnym afektem,
  • lepszym klimatem emocjonalnym w rodzinie,
  • mniejszym poczuciem samotności,
  • wyższym poczuciem wsparcia społecznego.

Rytuały nie muszą zresztą odbywać się wyłącznie w rodzinie biologicznej. Równie wartościowe są te tradycje tworzone w grupie przyjaciół, kolacja u znajomych, coroczny wyjazd, wspólne pieczenie pierników. To powtarzalność i sens, a nie forma, budują psychologiczny efekt, dzięki któremu ludzie czują się sobie bliżsi.

Najnowsze badania podłużne pokazują też, że to właśnie nie sama wiara w Mikołaja przewiduje zachowania prospołeczne dzieci w okresie świątecznym, lecz bogactwo i intensywność rytuałów świątecznych, czyli sposób, w jaki bliscy łączą postać Mikołaja z wartościami: pomaganiem słabszym, dzieleniem się, dobroczynnością.

O wewnętrznym dziecku i o tym, że mikołajki są (także) dla dorosłych

Mikołajki nie są więc tylko świętem dla najmłodszych. To może być także,  a może przede wszystkim, zaproszenie do kontaktu z naszą wewnętrzną częścią, która wciąż potrafi:

  • cieszyć się drobnym gestem,
  • zachwycić się czymś z pozoru zwyczajnym,
  • przyjąć prezent i dać prezent tak po prostu,
  • poczuć wdzięczność i bliskość.

Psychologia mówi dziś coraz więcej o tym, jak ważne jest pielęgnowanie wewnętrznego dziecka: tej części nas, która spontanicznie reaguje radością, ciekawością, ciepłem. Rytuały, na przykład te mikołajkowe, mogą to w nas budzić.

Może więc warto 6 grudnia zrobić coś miłego dla siebie : kupić sobie drobny prezent, wysłać komuś serdeczną wiadomość, podzielić się czymś dobrym.
Nie po to, by odgrywać rolę, ale po to, by przypomnieć sobie, że w każdym z nas jest miejsce na odrobinę magii i ciepła.

I to jest być może najpiękniejszy sens mikołajek.