You are currently viewing Nadchodzące Święta nie zawsze są łatwe. I to jest w porządku

Nadchodzące Święta nie zawsze są łatwe. I to jest w porządku

Boże Narodzenie ma w sobie ogromny ładunek znaczeń. Dla jednych to czas bliskości, tradycji i zatrzymania się. Dla innych, moment, w którym szczególnie wyraźnie widać to, czego brakuje: kogoś, kto odszedł, relacji, które się rozpadły, albo życia, które potoczyło się inaczej, niż kiedyś sobie wyobrażaliśmy.

Psychologia od lat pokazuje, że święta wcale nie muszą być czasem automatycznej radości. Wręcz przeciwnie, u wielu osób właśnie wtedy nasila się poczucie samotności, smutku czy wewnętrznego napięcia. Dzieje się tak m.in. dlatego, że święta uruchamiają porównania. Zderzamy swoje doświadczenie z obrazem „idealnych świąt”, który widzimy w reklamach, mediach społecznościowych czy nawet w rozmowach z innymi. A im większa różnica między tym, co „powinno być”, a tym, co faktycznie przeżywamy, tym więcej emocjonalnego dyskomfortu.

Do tego dochodzi konsumpcyjny kontekst świąt. Zanim jeszcze zapalimy pierwszą świeczkę adwentową, w sklepach od tygodni grają kolędy, a choinki stoją w pełnym rynsztunku. Co ciekawe, badania CBOS pokazują, że dla wielu osób ten przedłużony, intensywny świąteczny klimat wcale nie jest przyjemny, wręcz przeciwnie, bywa drażniący i męczący. Psychologicznie ma to sens: nadmiar bodźców i presja zakupów nie sprzyjają regulacji emocji ani poczuciu spokoju. Raczej zwiększają napięcie i poczucie, że „znowu trzeba coś zrobić, coś kupić, coś zorganizować”.

A przecież z badań nad dobrostanem wynika jasno, że to nie liczba prezentów ani perfekcyjnie zrealizowany plan decydują o tym, jak się czujemy w święta. Znacznie ważniejsze są relacje, poczucie sensu i możliwość bycia sobą, nawet wtedy, gdy to „bycie sobą” oznacza zmęczenie, smutek czy potrzebę wycofania się.

W praktyce oznacza to, że święta mogą wyglądać bardzo różnie, i wszystkie te wersje są w porządku. Dla jednych będą to spotkania przy dużym stole, dla innych kameralny czas z jedną osobą, a dla jeszcze innych święta spędzone całkowicie po swojemu. Jakość życia w tym czasie nie zależy od tego, czy spełnimy kulturowy scenariusz, ale od tego, czy potrafimy usłyszeć własne potrzeby i choć w niewielkim stopniu na nie odpowiedzieć.

Czasem oznacza to postawienie granic w relacjach, wyjście na spacer, chwilę ciszy, zgodę na to, że nie chcemy brać udziału we wszystkim. Innym razem chodzi o stworzenie własnego sensu świąt, zwłaszcza gdy jesteśmy sami. Może to być drobny rytuał, który daje poczucie ciągłości i bezpieczeństwa: zapalona świeca, dobra kolacja, rozmowa telefoniczna z kimś ważnym, spokojny wieczór bez oczekiwań.

Na koniec jedna ważna myśl: Boże Narodzenie nie jest egzaminem z radości, wdzięczności ani rodzinnego szczęścia. To tylko, i aż, fragment roku, który dla wielu osób bywa trudny. Jeśli w tym czasie uda Ci się zadbać choć trochę o swoją emocjonalną równowagę, poczucie bezpieczeństwa i autentyczność, to naprawdę dużo.

I to, z psychologicznego punktu widzenia, w zupełności wystarczy.