You are currently viewing Zatrzymaj się na chwilę – co naprawdę ładuje Twoje baterie? (i duszę)

Zatrzymaj się na chwilę – co naprawdę ładuje Twoje baterie? (i duszę)

Czy tylko my mamy wrażenie, że sierpień spowalnia?
Owszem, dni bywają gorące (na przemian z burzami), ale ulice są jakieś cichsze, a rytm codzienności wydaje się odrobinę mniej uporczywy niż zwykle. Gdzieś w tle pobrzmiewa myśl, że sierpień to czas, który nie musi być spektakularny ani produktywny.

Lato, nawet spędzane w domu, daje przestrzeń. I właśnie w tej przestrzeni pojawia się szansa na coś więcej niż tylko odpoczynek. Pojawia się możliwość zatrzymania i refleksji, spojrzenia głębiej, poza listy rzeczy do zrobienia i kalendarz.

Co naprawdę Cię regeneruje?

Z pozoru pytanie banalne,  ale czy naprawdę znamy na nie odpowiedź?
Co tak naprawdę ładuje Twoje baterie? Nie te symboliczne (spanie, jedzenie, ruch), ale te głębokie, emocjonalne i egzystencjalne?

Niektórzy w ten sposób ładują się w ciszy, inni w rozmowie, jeszcze inni w naturze, w twórczości, w jakiejś szczególnej aktywności, po prostu w poczuciu, że coś ma sens.

Ale być może, i tu pojawia się nowa jakość, nie chodzi tylko o to, co Cię regeneruje.
Być może można zapytać siebie tego lata:
Po co w ogóle się regenerujesz?
Co zrobisz z tą odzyskaną energią?

Lato jako czas pytań – tych, które rzadko zadajemy

W nurcie egzystencjalnej psychoterapii mówi się, że warto zatrzymać się od czasu do czasu i zadać sobie pytania od których zwykle się ucieka, albo nie ma na nie czasu w codziennej gonitwie:
– Czy żyję tak, jak naprawdę chcę? Czy moje życie biegnie w kierunku, w którym chcę aby biegło, zgodnie z moim własnym wewnętrznym kompasem?
– Co mnie ogranicza,  i kto tak naprawdę o tym decyduje?
– Jak przeżywam przemijanie? Czy dopuszczam je do świadomości?
– Czy jestem autentyczna wobec siebie, czy tylko próbuję sprostać cudzym oczekiwaniom?

To nie są „letnie pytania” w sensie lekkich rozmów przy lemoniadzie z lawendy.
Ale właśnie lato, ze swoją ciszą, swoim upływem, z oddechem,  może dać przestrzeń, by je w sobie usłyszeć.

Zatrzymanie jako akt wolności

W świecie, który krzyczy: „działaj”, „planuj”, „realizuj się”, samo zatrzymanie się może być aktem odwagi. A może nawet aktem wolności, tej, o której pisał Rollo May.

To chwila, w której mówisz: „To moje życie. I chcę je poczuć, jakkolwiek wygląda.”

Nie trzeba od razu wszystkiego zmieniać. Nie trzeba mieć gotowych odpowiedzi.
Ale warto, od czasu do czasu, po prostu zatrzymać się, zapytać samego siebie, posłuchać i dokonać swojego własnego bilansu, nie z powodu jakichś wielkich wydarzeń, ale tak po prostu od czasu do czasu.

Szczególnie warto wsłuchać się w swoje niepokoje,  bo, jak pisał Irvin Yalom: Niepokój egzystencjalny nie jest problemem do rozwiązania, ale zaproszeniem do pełniejszego życia.

Pewnie każdy z nasz czuje, czego tak naprawdę potrzebuje. Niektórzy oderwania od codzienności, naładowania baterii czymś odmiennym niż zwykle, jakąś przygodą, beztroską zabawą, czy nic nierobieniem. Ale jeśli czujesz, że tam pojawia się coś jeszcze, jakaś refleksja, czy odczucie, warto zrobić mu miejsce. Nie każdy odpoczynek wygląda jak pocztówka z tropików, tak jak nie każda refleksja musi się kończyć decyzją. Jednak każde prawdziwe zatrzymanie się, obecne i świadome, może być krokiem do pełniejszego życia w zgodzie ze sobą.